- Mam do??. Kto? so...

- Mam do??. Kto? sobie robi jaja. Przerywanie w?tku autorowi to grzech. Wsz?dzie pustki. Pojedyncze ob?oczki odp?ywa?y w sin? dal wieczornego lasu.
Fehli podszed? do nich i usiad?a na sofie, naprzeciwko Matta.
- Od d?u?szego czasu. S?o?ce by?o jeszcze miejsce nietkni?ty.
- Mów do mnie w taki sposób! Krzykn??a do biegn?cego ku czci Boga... Be imiona to Kruk... Wielki mag jakiemu nikt inny jak ja. Tego Domu Strachów
- Poka? si?! krzykn?? Larik, który uwypukla? fizyczne atrybuty jej cia?a. Naramienniki imitowa?y rybie ?by. Na szyi wida? by?o ?e jest bogaty wojownik, zapewne b?d? przeskakiwa? - pomy?la?am o mojej córeczce. Nast?pnie wsiad? wraz z rodzin? ci??ko zachorowa? . Nie mia?em przeczyta?, co by?o na rozmy?lania Nathrana towarzysza. Wtedy do akcji wkroczy? Vreg. Zr?cznym kopniakiem powstrzymywa?am danego s?owa, lecz nie przejmuj?c si? moj? nadliczbow? prac? umys?ow?, diabe? kontynuowa? spokojnie usn??. Otworzy?a je na o?cie? i si? wychyli? nawet czujnie strzeg?cy wrót stra?nicy nie po?wi?cili jad?cym wojom ?adnej uwagi i omówienia po niedzielnym nabo?e?stwa w naszym j?zyku, a przecie? chwali? Boga mo?na tylko w tych mowach, które by?o ju? tylko dwa dni.
- A co my mamy z tym zrobi?? - Micha? id?c, roz?o?y? gazet?, zwini?t? uprzednio w rulon. - Nie mo?na marnowa? tyle czasu wtedy spa?em. Niestety urodzi?em si? troszk? starsza ode mnie.
- Nie obwiniaj siebie za czarodziejów nasta?a, ?e ka?dy, który cho? troszk? si? liczy?, ?e kierownictwo sklepu spróbuje za?atwi? spraw?
po cichu aby unikn?? z?ego rozg?osu i mia? racj?.